czekam 4 dni do nowego kawałka.
wtorek, 3 stycznia 2012
czwartek, 27 października 2011
środa, 16 lutego 2011
pemko
Zaraz wystąpią u mnie wyrzuty sumienia, daj mi chwilkę.
Jeszcze trochę, przeprosiny w drodze.
Fajnie to wygląda, tańczy z jedną, patrzy na drugą, myśląc zapewne o trzeciej. Cóż za metabolizm.
Kawałek z ostatniej płyty, która w całości przesiąknięta jest epickością, polecam pożyczyć ją z sieci.
Jak na razie jesteś pierwszą osobą jaką znam, która odróżnia goa od techno ;p Problem tkwi chyba w tym, że dla plebejstwa wszystko co związane z muzyką elektroniczną kojarzy się z dresami i napierdalaniem wygibasów pod dźwięk alarmu samochodowego. Polecam Ci 'Shpongle', znacznie lżejsze i bardziej klimatyczne, jednak takiej magii nie doświadczysz nigdzie indziej
Krótko, zwięźle, tematycznie. Cała Ania.
Lud interpretuje :D
Cóż, należy wartościować, przedkładamy skuteczność ponad wszystko inne.
Mam więc nadzieję, że odpowiedź Cię uspokoiła, droga Olu.
Prócz stanu ducha to jeszcze książka, tę zacząłem, jednak mimo wszystko nie będę się opierał Twej matczynej miłości ;p
Dla lepszej zabawy nieco oporu nie zaszkodzi
Jest wiele miejsc, w których można się sobie oddać werbalnie, jednak profilowa tablica facebooka to już szczyt :D Wolałbym to wykrzyczeć w akompaniamencie świstu pejcza, niż napisać, poważnie ;p
Wybacz, Juno Reactor jest przeze mnie osiodłany od dawna, dodatkowo ten kawałek jest na dwóch ich najlepszych płytach - Odyssey i Shango, nie da się tego nie znać, biorąc od uwagę fakt, że reszta płyt jest całkiem losowa.
Iście pedalski, włazi w oczy, pod wpływem wiatru rozchodzi się na wszystkie strony, czyniąc ze mnie kopalnie wkurwienia.
Dziękuję :*
Miejsce takich ludzi jest w komorach gazowych.
Przeepicki utwór, czysta magia.
Co do naszego pożegnania, byłeś najebany, co nadal jednak nie powstrzymało Cię przed regularnym dawaniem mi soczystych ...buziaków. To, że sobie nie zrobiliśmy wtedy po lasce, uznaję za największe dziwactwo tamtej nocy.
Jeszcze trochę, przeprosiny w drodze.
Fajnie to wygląda, tańczy z jedną, patrzy na drugą, myśląc zapewne o trzeciej. Cóż za metabolizm.
Kawałek z ostatniej płyty, która w całości przesiąknięta jest epickością, polecam pożyczyć ją z sieci.
Jak na razie jesteś pierwszą osobą jaką znam, która odróżnia goa od techno ;p Problem tkwi chyba w tym, że dla plebejstwa wszystko co związane z muzyką elektroniczną kojarzy się z dresami i napierdalaniem wygibasów pod dźwięk alarmu samochodowego. Polecam Ci 'Shpongle', znacznie lżejsze i bardziej klimatyczne, jednak takiej magii nie doświadczysz nigdzie indziej
Krótko, zwięźle, tematycznie. Cała Ania.
Lud interpretuje :D
Cóż, należy wartościować, przedkładamy skuteczność ponad wszystko inne.
Mam więc nadzieję, że odpowiedź Cię uspokoiła, droga Olu.
Prócz stanu ducha to jeszcze książka, tę zacząłem, jednak mimo wszystko nie będę się opierał Twej matczynej miłości ;p
Dla lepszej zabawy nieco oporu nie zaszkodzi
Jest wiele miejsc, w których można się sobie oddać werbalnie, jednak profilowa tablica facebooka to już szczyt :D Wolałbym to wykrzyczeć w akompaniamencie świstu pejcza, niż napisać, poważnie ;p
Wybacz, Juno Reactor jest przeze mnie osiodłany od dawna, dodatkowo ten kawałek jest na dwóch ich najlepszych płytach - Odyssey i Shango, nie da się tego nie znać, biorąc od uwagę fakt, że reszta płyt jest całkiem losowa.
Iście pedalski, włazi w oczy, pod wpływem wiatru rozchodzi się na wszystkie strony, czyniąc ze mnie kopalnie wkurwienia.
Dziękuję :*
Miejsce takich ludzi jest w komorach gazowych.
Przeepicki utwór, czysta magia.
Melanż ostateczny, czysto poeżegnalny, został uskuyteczniony aż do skrajnej przesady
Było nad wyraz epicko, z tym, że nie tak to sobie planowałem. Sobota zapowiada się jednak na względnie stabilną, więc w duchu się cieszę jak bobas.
Bo babka była pewnie przekwitająca i życiowo zużyta, kanar widzi, że tutaj młode, jurne, więc oszczędza sobie scen. Jestem pewien.
Najsroższy ze srogich dubstepowych kawałków, eot.
Na dniach przerodzi się to w fascynację, coś czuję.
On w tym wszystkim jest znacznie bardziej konkretny, Tobie się to udziela dopiero w stanie na tyle skrajnym, że mam obawy i ważę każde kolejne słowo. Pozostańmy przy jednak przy Fryderyku ;p
Nie wierzę w niego, zarazem o nic go nie prosząc. Jestem przekonany, że ma dość plebejswtwa błagającego dzień w dzień o samochody, pieniądze, super dziewczyny, czy też śmierć jakichś dupków z rodzin. Dzięki temu jak ja już proszę - a gość mnie lubi, bo nie wymagam - to podchodzi do mnie znacznie przychylniej, niż ma to w zwyczaju. Będzie więc Ci wynagrodzone. Zgodziłem się towarzyszyć Ci na połowinkach, łamiąc swoje życiowe credo, już się wykazałem, i to jak. Co do sporu, owszem, masz rację, przytakuję, zwracam honor i w ogóle ;p
Mogę też mieć po prostu dobrą pamięć, coby nie iść w żadną ze skrajnych stron ;p
Ha, teraz to Ty się nadziewasz na moją nikczemną stronę! Jak w ping-pongu.
Przerażająca, ma to podłoże psychiczne.
Marcinie, jest zadanie, musisz mnie obrazić w wysoce inteligentny sposób tak, bym nie był w stanie tego zripostować, pogrążając się tym samym w cierpieniu, traktując to jako truizm. Będę współpracował, obiecuję.
Co do naszego pożegnania, byłeś najebany, co nadal jednak nie powstrzymało Cię przed regularnym dawaniem mi soczystych ...buziaków. To, że sobie nie zrobiliśmy wtedy po lasce, uznaję za największe dziwactwo tamtej nocy.
No i tak, jestem bardziej Ani, przegrywasz w pojedynku na cycki, sorry :/
MUJ NAJUKOCHAŃSZY MISIO-PYSIO WRESZCIE ZAŁOŻYŁ SOBIE TWARZOWĄKSIONSZKE, BOŻE, JAKI JA JESTEM NIEGO DUMNY, BOŻE
Bracie, ta EP'ka Spora, na której znajduje się Overdue, jest przepierdolona w całości. Progresja Spora mnie oniesmiela, jakieś przyzwoite granice geniuszu powinny być zachowane, nawet w jego przypadku.
Jak się zaczniesz martwić, to daj znać, będę czerpał szczęście z Twojego cierpienia. To nic, że tak bardzo Cię lofciam, cierpienie to dalej cierpienie, a ja je jem.
-panowie dzisiaj jest międzynarodowy dzień pukania i trzeba korzystać, a nie rozmyślać ;)
- masturbacja się liczy?
sobota, 13 listopada 2010
A nocą znów wymyślę dla nas miłość.
Świeczki na torcie, spadająca gwiazda, te same cyfry w godzinie, rzęsa na policzku, zawsze to samo życzenie.
'abrakadabra' i kurwa znikasz
kanibalizm miłosny wersja light.
czasem chciałabym umieć być suką, wszystko puścić z dymem i pierdolić sentymenty.
usilnie staram sie nie zwariować
Kocham Cię.. -Ale przecież nie widzieliśmy się od roku! -Widziałem Cię co noc, ilekroć zamknąłem oczy..
dzień, w którym pęka niebo.
wtorek, 26 października 2010
niedziela, 24 października 2010
sobota, 23 października 2010
sobota.
Beznadzieja. Okropne noce, świat w oceanie łez. Ten płacz, gdy pisaliśmy na gadu-gadu. Te wspomnienia, te marzenia. Nie to obiecywałeś. Nie mówiłeś niczego. To okropne..
dian00:05:05Dzięki, dzięki.00:05:15Wszystko się zjebało, dosłownie.
:*
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















